Hektor: Pożegnanie z Andromachą
Nie pytaj ile mięsa i ryb podać na kolację, I jakich chciałbym potraw do mojego wina. Jeśli wygra Achilles, pamiętaj o statku ukrytym w zatoce. Ilu się da uratuj i gdzie ze snu nie budzi Wieczny szczęk broni i jęk poranionych, tam płyńcie. Bogów naszych słuchaj – i nie myśl o zemście. Na nowym miejscu niech z was nowa Troja wstanie. Dopóki trwa mur, miasto trwać będzie. Lecz jeśli zdrada znów otworzy bramy Ci, co posiądą nasz tron i łoże We krwi i ogniu was wszystkich utopią. Z wysokich murów rzucać będą dzieci, Siłą brać dziewice, zarzynać kapłanów, A tobie patrzeć każą, jakbyś była winna. Miecza, którym mnie ojciec uczył Jak bronić rodziny i miasta gdy zawiodą układy, Pragnie ma dłoń, twarda jak przysięga. Jeśli wrócę, krew zmyj mi z twarzy Jak gdybyś zły sen zmywała; wtedy ile chcesz karm mnie Mięsem i rybami, a twoich ud kołysanie Niech mną zawładnie, gdy jestem ci jedyny.